piątek, 27 marca 2009

Zupełnie niecraftowo

Doznałam dziś urazu...
Na psychice znaczy....

Sięgnęłam po starą, zniszczoną książkę z mojego dzieciństwa - Baśnie Andersena.
Tak tę cudną z ilustracjami Szancera.
Chciałam Hani ilustracje pokazać i przeczytać jakąś bajkę...
Ale zanim dziecku - spędziłam chwilę z ksiązką sam na sam.

Wąchając papier...
Przewracając strony...

Książka mocno zniszczona -już  ja dostałam używaną.
Popisana (Tomek Ib ;)), ryciny pokolorowane długopisam :/, plamy po napojach...

Nawet nie wiem kiedy odleciałam w świat baśni.
I tu nagle dostałam po czaszce.
Trafiło na " Dziewczynkę z zapałkami"

Nie wiedziałam, że ona na końcu umarła!!!!!!!

Nie wiem czy mama mi w jakiś inny sposób tą bajkę przekazała, czy ja ten fakt wymazałam z pamięci, bo przecież czytałam te basnie sama, jak byłam już nieco starsza.
Mało tego - wiem, że te bajki kiedyś bywały okrutne, ale mało nie padłam jak to przeczytałam:

"Ranek noworoczny oświetlił małego trupka"

O majgasz.
Narzekałam na teraźniejsze książki, z ubogim słownictwem, okrojoną treścią, ale może teraz lepiej te nasze dzieci mają?
Takie bardziej dziecinneto dzieciństwo???
A może i nie.
Sama nie wiem...

Jedno jest pewne - ilustracje były cudne....


20 komentarzy:

Filka pisze...

ilustracje cudne !!!
uwielbiam zapach starych ksiązek.. uwielbiam przekładanie kartek... uwielbiam stare baśnie... uwielbiam czytać...

idz spac :*

gulka pisze...

hahaha, mały trupek rozwalił mnie :) (yyy...czy to nie na miejscu sie śmiac?)

Fryne pisze...

mój Koziołek nie znosi Andersena właśnie za te ścielące się wszędzie trupki :P

Barbarella pisze...

o ! ale zonk. ja tez nie wiedzialam ze ona umarła ... książkę tez Hani kupiłam, bo sama mialam, ale chyba jej dam na osiemnastkę ;)

Gosia pisze...

Naprawdę !?Ja też nic o trupku nie wiem,uwielbiałam te bajki . pozdrawiam cieplutko

finnabair pisze...

No to ja byłam jedyną chyba w tym towarzystwie, która wiedziała od początku o co chodzi, ale mnie nikt w cieplarnianych warunkach nie wychowywał... czytano mi jako dziecku, czytałam wielokrotnie sama....i jakoś już to wpisało mi się w pamięć. Baśnie Grimmmów też są urocze, maszkara na maszkarze siedzi... ale z drugiej strony, jest pewna dość sensowna teoria pedagogiczna mówiąca o oswajaniu strachu, nieznanego, okropnego, właśnie przez baśnie - i moim zdaniem ma to duży sens.

Anna-Maria pisze...

kochana mam to samo wydanie :) uwielbiam je, ale mojemu Jasiowi na razie nie pokazuję, bo źle by się to dla książki skończyło.

niestety też należę do tej grupy osob, dla ktorej śmierć sieroty, dziewczynki z zapałkami, której jedynym przyjacielem była zamarła już babcia - nie była tajemnicą...
ale powiem szczerze e to zpewnością teraz uderza mnie tysiąc razy bardziej niz w dzieciństwie - wtedy przyjęłam to jako rzecz oczywistą - tak jest napisane i koniec, nie wstrząsnęło to mną - a teraz, jak sie człowiek zastanowi to aż dreszcze przechodzą.

adda pisze...

Ja też myślę, że czytać.Chyba, że dzieci same zdecydują inaczej. A ilustracje są wyjątkowe!!!

Kulka pisze...

Mam taką samą ksiażkę i także ją uwielbiam.
Fakt zejścia Dziewczynki Z Zapałkami nie był dla mnie tajemnicą, z tym że pamiętam,iż nie przejęłam się tymzbyt mocno za młodu - Dziewczynka odeszła do swojej babci i juz jej nie było zimno.
Póki co swojemu dziecku takich baśni nie czytam, bo on nawet po Kreciku ma koszmarne sny czasem, więc myślę, że to jeszcze nie czas na oswajanie egzystencjalnych lęków.
Pozdrawiam :-)

Wisani pisze...

Ja od starych książek niestety kichania dostaję dlatego nie wącham, ale czytać lubię i dzieciom czytam, a one chętnie słuchają, a te starsze już same sobie czytają i też lubią, co mnie bardzo cieszy kropka

coco.nut pisze...

a ja pamiętam, że dlatego nie lubiłam tych bajek, od dzieciństwa byłam zdecydowaną zwolenniczką happy endów... Mała syrenka czy dziewczynka z zapałkami, jakoś mi takie szczegóły jak śmierć nie umknęły...

a ja mam takie samo wydanie tych bajek, jest piękne, ale dzieciom ich nie czytam ;)

Tores pisze...

A mnie to wstrząsało i wtedy, i teraz, że ona umarła. I ta biedna mała syrenka, i to biedne brzydkie kaczątko, i ci bracia zamienieni w łabędzie i ich biedna siostra, i ta okropna bajka o dziewczynce, co podeptała chleb... Nigdy nie lubiłam baśni Andersena, brr.

A ilustracje Szancera też uwielbiam, mam takie baśnie, całkiem rozpadnięte, ale przecież nie wyrzucę.

minimysz pisze...

A ja tam zawsze lubiłam baśnie Andersena. Dlatego nie cierpię tych "wygładzonych" wersji, gdy np. czarownica z "Małej syrenki" na końcu ucieka, a syrenka wychodzi za księcia. Świat nie jest cukierkowy, więc czemu baśnie się na takie przerabia? Nie rozumiem tego.

StaroGardowe dzieła pisze...

Aż sobie poszłam poczytać zakończenie tej baśni... zapewne ktoś inny przetłumaczył bo mniej przerażające jest :)

ulkasan pisze...

miałam taką samą książkę :)

Alina Anna pisze...

Szancer to klasyk ilustracji książkowych w Polsce! Zachwyca do tej pory:)
A baśnie Andersena, zawsze miały w sobie elementy makabry. Dzieciństwo, wieczór, półmrok i pracująca wyobraźnia przez całą noc:) Teraz moglibyśmy o nim napisać
"mistrz horrorów dla dzieci", gdyż motyw dance macabre jest u niego bardzo popularny:)
Ale w naszej literaturze też konik ledwo zywy był, a dzieci wkładali do piekarnika, bili, itp.
Na szczęście obecnie są "kałużyści", co to w błocie już od rana...

magda pisze...

też taką miałam.
chyba pójdę przeszukam piwnicę zaraz!
pozdrowienia

JaneB pisze...

Też mam tą książkę. Ilustracje przepiękne. Jako dziecko zawsze płakałam na "Dziewczynce..." dlatego moje córki prawie nie znają tej bajki. Zbyt smutna.

ewa pisze...

miałam i mam tę książe czytam moim małym dzieciakom...one słuchają , łzy im płyną z oczu ale nie oburzają się "okrucieństwem autora" -nie mogą pojąć dlaczego inni ludzie pozwolili tej malutkiej umrzeć, dlaczego przechodzili obojętnie obok niej...moje dzieci mają 4 i 5,5 lat-i mam nadzieję że Pan Andersen otworzył im oczy na wrażliwość i troske o innych...

me-how pisze...

W takim razie nie czytaj dzieciom bajek braci Grimm. Tam trup ściele się gęsto i krew leje hektolitrami. Andersen przy nich to mały pikuś.
Pozdrawiam.