poniedziałek, 4 października 2010

Klitmoller

Totalnie odjechany i wyjechany na wariata wypad.
Skrócone spotkanie scrapowe, album robiony na czas, sterroryzowani teściowie, pakowanie byle czego na gwałt i 10 godzin jazdy, żeby się dostać do jakiejś Duńskiej wsi :)
Tylko mój mąż może mi zaserwować taką rozrywkę, ale warto było naprawdę.

Nasze foty jeszcze niekompletne, więc póki co okolicznościowa mozaika (wszystkie foty z oficjalnej strony PWA)


I okolicznościowa praca na wyzwanie Brises na Polkach



10 komentarzy:

kachasek pisze...

praca świetna! a wypadu (hmmm... a może spontanicznego męża?) zazdroszczę :D

Guriana pisze...

takie wariackie wyjazdy najmilej się wspomina:))
a karteczką już na SP się zachwyciłam i powtórzę, że niedościgle kolażujesz stemple!!:))

FojAga pisze...

Zazdroszczę :)

Juls pisze...

this is gorgeous! Love the sepia vintage look! Hugs Juls

Koczes pisze...

wypadu zazdraszczam a praca boska:) zawsze mówiłam, że jesteś mój guru od tuszowania:)niedoścignięty:) Buziole;) Koczes

KOLOROWY ptak pisze...

Foty nieziemskie! Kolorami walą po oczach! Piękne ujęcia, aż chciałabym się tam przenieść :) pogoda jak widzę dopisała :)

I klimaciarska praca! Okładka powalająca! Moje ukochane klimaty :)

Pozdrawiam cieplutko

kirke_kasia pisze...

tatuaż na stopie - wow:)

Fuerto pisze...

cudne fotki.
Wypadu zazdroszcze, u nas takie spontany są bardzo częste ja to uwielbiam.
Pozdrawiam

mamajudo pisze...

łał... na wszystko to ... na wypad... na męża... na pracę... i chyba zmieniłaś wygląd bloga, czy cóś mi w oczach nie teges? ;)

Wisani pisze...

Omg ! Tyyyyyyyy i 10 godzin jazdy dis is miszyn imposybyl o_O ha ha.