wtorek, 17 lutego 2009

Hmmmmm....

Miałam zrobić notes w prezencie dla takiej jednej...
Zdolna bestia, więc mnie paralizowało.
Najpierw się nie mogłam zabrać, potem nie mogłam skończyć, plus duuuużo marudzenia w środku ;)
Efekt jaki jest - widać.
Powinien już dotrzeć do adresatki, więc pokazuję!

Ps. Na blogach zbiorowe zniechęcenie zimą i oczekiwanie wiosny, a u mnie w domu środek lata w Paragwaju. Komu zimno i ciemno zapraszam do nas na tydzień hehe

piątek, 13 lutego 2009

Ciekawostka przyrodnicza.....

Po dwóch tygodniach siedzenia w domu pierwsze dziecko mi wyzdrowiało, a drugie zachorowało.
Po trzech tygodniach drugie prawie zdrowe, za to pierwsze znów w gorączce.
Przede mną zapewne kolejny tydzień uziemienia...

No cóż miewam łagodnie mówiąc INNE pomysły na codzień,
bardziej INNE na pełnie (oj przynoszą one czasem masakryczne konsekwencje), wiec nie wiem czy wypada sie przyznać, ale...
Po trzech tygodniach uziemienia mam schizę w pełnym rozkwicie - nie wiem co będzie dalej.....Na ten czas doskonale trafił Katasiaczek, który to wyzwał mnie na kartkę żółto-pomarańczową. No cóż... kartka gotowa, ale ciężko mi szło.... (Tores potwierdzi;))
Nie jestem jakos specjalnie z siebie dumna, ale zamieszczam jako ciekawostkę przyrodniczą....



Spokojnego weekendu Wam życzę!!!!

czwartek, 12 lutego 2009

Nie da się ukryć....

...kartki to jednak moja miłość.......



:*

poniedziałek, 9 lutego 2009

Na różowo

Zgodnie z postanowieniem noworocznym rozszerzam horyzonty kolorystyczne ekhm, ekhm.....
Karteczka z zabawy cardliftowej Anai - ja liftowałam Joasie*.
Oryginał zapewnie niedługo na jej blogu


Ps. Serdecznie dziękuję za wszystkie życzenia!!!!

piątek, 6 lutego 2009

Patchworkowo

Jakiś czas temu dostałam od EwyBD takie oto cudne kolczyki :*
To się pochwale :)
Ewuśka jak sie do mnie nie odezwiesz w wiadomej sprawie to.... nie wiem co, ale napewno coś bardzo strrrasznego!!!!!!!!

*****

Co może robić uziemiony w domu człowiek, mając pod ręką tylko nożyczki i kilka kolorowych kartek? Ano serduszka może wycinać ;)





Człowiek wariuje od siedzenia w domu...

Dwa tygodnie.
Bite dwa tygodnie siedzenia.
Naprawde można zwariować.
Nie tylko ja, moje dzieci też wariują.
Z nudów i z szaleństwa matki...
Bawiłyśmy się we wszystko, w co się tylko dało.
Nawet choinkę rozebrałyśmy (oj wiem, że i tak za późno).
A propos choinki, to nie wiem czy puszczacie u siebie bańki mydlane?
Bo u nas to nie są bańki, tylko bombki :)
Bombki mydlane!

Dziś bawiłyśmy się w Ernie mówi i w pokazywanie emocji.
Jak przyszło do pokazywania smutku, to mój musiał być mocno przejmujący, bo mnie Hanka przytuliła i mówi :
"No już dobrze, przecież nie było aż tak źle"
hehe

No, ale nie ma co marudzić, bo dzis mąż się dziś nade mną zlitował i mnie wypuścił na godzine do pracowni :):):)
Jak tam wpadłam to głupola jakiegos dostałam, nie wiedziałam czy sie łapac za kwiatki czy za papiery, czy umyć kubek , czy malować ściany - no wiecie jak to jest, jak sie zwierza z klatki wypuści - wariuje poprostu :)

Na pocieszkę jeszcze przyszła mi taka oto kolezanka :*




Mam, nadzieję, że od poniedziałku wszystko wróci do normy.
Tego i Wam życzę - na cały czas!
I dziękuję za kazde dobre słowo!!!!!!!!!
:*